Tłumy na ulicach, ciągłe wydatki i chaos...
Czy o to chodzi w świętach? Czy ludzie nie powinni bardziej skupić się na tym, że jest to przede wszystkim święto religijne i czas spędzony z najbliższymi?
Mnie najbardziej przeraża w naszej mentalności to, że "trzeba" się objeść, żeby brzuch pękał i potem cierpieć przez kilka godzin. Po co, na co to komu? A jak nie to gospodyni się obraża, bo się jedzenie zmarnuje. I weź tu człowieku coś zrób, żeby było ok.
Jak u Was wyglądają przygotowania i okres świąt?