A moim zdaniem to wina społeczeństwa i mediów, które potrafią zniszczyć idola. Dokładnie to samo było z Małyszem. Dopóki wygrywa, jest dobry, o Polsce słychać na świecie - jest super i wszyscy go kochają. Ale jak w pewnym momencie dobra passa się kończy, to zaczyna się taką osobę - za przeproszeniem, ale innego słowa nie widzę - gnoić i szukać winnych. Bo jak to tak?! jakim prawem?! jak on lata/jeździ?! I nagle się o wszystkich sukcesach zapomina, bo ważne jest to, że teraz nie wygrał. Nie można wiecznie zwyciężać, każde pasmo szczęścia kiedyś się kończy i to jest normalne. Należałoby raczej się zastanowić dlaczego mamy tylko jednego kierowcę, od którego możemy wymagać wygranej, dlaczego nie ma następcy...