Nieśmiałość



17 odpowiedzi - 1331 oglądnięcia Feed-icon
Jak przezwyciężyć nieśmiałość? Sprawa nie jest łatwa. Trzeba przede wszystkim pokonać swoją psychikę, wyjść do ludzi, zacząć z nimi rozmawiać...
Niestety to nie jest takie łatwe... Sama przez to przechodzę, więc doskonale wiem jak czują się nieśmiałe osoby...

Może Wy macie jakieś sposoby na przełamanie się?
Spokojnie izulka, ja również należę do grona tych nieśmiałych ludzi. Nie jesteś sama, nas jest bardzo dużo. Nieśmiałość czasami przeszkadza, żeby nie powiedzieć, że często i to bardzo. U mnie nieśmiałość łączy się z wstydliwością. Ale co do ludzi, to lubię przebywać w kręgu znajomych, a na tych nie mogę narzekać bo trafiają się sami spoko ludzie. Książki ciekawa sprawa, ja do tego dorzucam dobrą muzykę lub wyciszenie się na łonie natury.
Widzę, że nie jestem sama ;) Mi nieśmiałość zaczęła przeszkadzać w liceum. Koleżanka często namawiała mnie na wyjście na imprezę, jednak ja odmawiałam, ponieważ wstydziłam się ludzi. Bałam się, że nie będę umiała z nimi rozmawiać i wyjdę na dzikusa. Od tamtego czasu postanowiłam się zmienić i jak na razie idzie mi to bardzo dobrze. Praktycznie codziennie wychodzę ze znajomymi i jest mi z tym dobrze ;)
A ja z nieśmiałości... wyrosłam. Nie w stu procentach oczywiście, ale w dużej mierze. Jako mała dziewczynka nawet 'dzień dobry' bałam się powiedzieć, z czasem mi przechodziło. Podejrzewam, że jest w tym zasługa mojej silnej woli. W wielu przypadkach potrafię sobie coś po prostu wmówić i tym sposobem to osiągnąć. Tak samo z nieśmiałością - żeby było abstrakcyjnie, bardzo lubię towarzystwo, lubię poznawać nowych ludzi, przebywać z nimi. Nieśmiałość trochę mi to utrudniała, więc powoli zaczęłam sobie hmmm... tłumaczyć ;) że to bez sensu, przecież mnie nie pogryzą, a nawet jak coś powiedzą to ich problem a nie mój. Jestem w tej dobrej sytuacji, że nigdy nie miałam żadnych kompleksów i mam ogromny dystans do siebie :)
To miałam odwrotnie... W dzieciństwie byłam bardzo śmiałą dziewczynką. Miałam dużo znajomych, jakby to powiedzieć byłam bardzo "obrotną" dziewczynką. Bardzo lubiłam towarzystwo, uwielbiałam wychodzić z domu. Jednak później moje nastawianie do świata bardzo się zmieniło. Rówieśnicy dokuczali mi, ponieważ wolno rosłam i byłam niższa od nich. Przez to właśnie, straciłam pewność siebie. Na szczęście teraz zmieniam się i znów wracam do mojego poprzedniego "wcielenia" ;)
Nieśmiałość u mnie czasami tylko zanika, szkoda, że tak rzadko :( choć ciągle z tym walczę. Mam nadzieje, że jestem na dobrej drodze. A czy miałem drugie wcielenie jeśli chodzi o nieśmiałość? hmm ... pewnie tak. Bo jak było się młodszym to jakoś i śmiałość większa była. urosło się to ta śmiałość niestety zmalała.
Nie narzekajcie, wszystko można obrócić na swoją korzyść ;) Nie raz i nie dwa udało mi się dzięki nieśmiałości coś wywalczyć czy osiągnąć ;) Chociaż to raczej okazja dla dziewczyn... :D
A co masz na myśli domizzz? Bo ja nie przypominam sobie, żebym coś wywalczyła dzięki nieśmiałości. Zawsze musiałam wszystko sama załatwiać, ale to może przez to, że mój brat zawsze chciał, żebym doszła do wszystkiego sama i dlatego nie chciał załatwiać niczego za mnie. Poza tym, przez nieśmiałość dużo traciłam. Przede wszystkim nie miałam wielu znajomych, nie miałam przyjaciół, bo zazwyczaj siedziałam w domu i nie chciałam nigdzie wychodzić, bo się wstydziłam. Nieśmiałość także nigdy nie pomogła mi w zdobyciu faceta, wręcz przeciwnie zawsze mi bardzo przeszkadzała, ponieważ bałam się podejść do niego.
Słodkie, nieśmiałe oczka i śliczne 'proooszęę...' mogą zdziałać cuda ;) Oczywiście nie chodzi tu o jakieś istotne kwestie, ale na takiej zasadzie kilka razy ktoś załatwił mi np. zdjęcie z gwiazdą ("Bo ona się wstydzi, a by chciała..." - zresztą sama to stosowałam na koleżankach, które stałyby jak słup przez godzinę zanim by coś powiedziały;)), ktoś coś za mnie poszedł załatwić - bo ja nie luię chodzić i o coś pytać, albo gdzieś zadzwonił - nienawidzę telefonować do urzędów/sekretariatów itd. :P Wszystko trzeba umieć wykorzystać ;)
Z jednej strony fajnie masz, że inni załatwiają za Ciebie różne rzeczy. Nie musisz się stresować, rozmawiać z niemiłymi urzędnikami... Jednak z drugiej strony nie jest to dobre. Trzeba się w końca nauczyć życia, umieć załatwić sobie różne sprawy, bo jeżeli wszyscy będą za nas wszystko wykonywać, to wtedy na pewno nie wyzbędziemy się nieśmiałości i nie będziemy umieli poradzić sobie w życiu.