Telefony komórkowe



10 odpowiedzi - 1042 oglądnięcia Feed-icon
Większość ludzi nie wyobraża sobie życia bez nich. A jak jest z tym u Was? Jeśli chodzi o mnie to mam telefon, ale rzadko z niego korzystam. Tylko smsy z niego wysyłam czasem do mojego przyjaciela a tak to w ogóle mi on niepotrzebny. Nie mam potrzeby do nikogo dzwonić (wolę pisać maile), nikomu też nie podaję swojego numeru bo cenię sobie spokój i nie lubię jak ktoś mi dzwoni. Jak już to preferuję wyłącznie smsy. Zatem ja nie jestem uzależniona od komórki i spokojnie bym mogła żyć bez niej. Poza tym niestety ale komórki są bardzo szkodliwe. Poniżej wklejam kilka postów z innego forum na temat szkodliwości komórek napisanych przez osobę, która zna się na rzeczy:



"Częstotliwość drgań wypromieniowanych przez telefon komórkowy, to obecnie zazwyczaj 900 MHz albo 1800 MHz. Na tej częstotliwości działa też piec mikrofalowy. Czyli, jeżeli rozmawiasz, to tak jakbyś włożył głowę do mikrofalówki, która jest ok. 2400 razy słabsza. To znaczy, że mózg zagotuje się nie w kilkadziesiąt sekund.



Promieniownie komórki, mimo że tak słabe w porównnaiu do mikofalówki, też podnosi temperaturę mózgu. Widziałem zdjęcia robione w podczerwieni, gdzie różnica wynosiła 1 stopień C po ok. 15 minutach rozmowy, w jednym z obszarów mózgu, przy uchu.



Temperatura to jeden czynnik, innym jest drganie. Drgania, do których zmuszane są komórki, wprowadzają zaburzenia w ich pracy. Jednym z możliwych wyników jest zmiana programu na taki, który powoduje nieuporządkowane dzielenie się komórek (rak).



Komórki są szczególnie szkodliwe dla dzieci. Mózg dziecka, które używa komórki, może rozwinąć się w stopniu niewystarczającym do "normalnego" funkcjonowania, kiedy staje się "dorosłym". Nie wspomnę o możliwych zachorowaniach, które obecnie oficjalnie uznawane są za nieuleczalne."



"Górna część tego obrazka to mózg szczura przed poddaniem go 2 minutowemu działaniu komórki.
Dolna część pokazuje, jak bardzo mózg został uszkodzony po 2 minutowej rozmowie, którą szczur przeprowadził przez komórkę.
To zdjęcie pochodzi z wyników badań szwedzkich naukowców, nad oddziaływaniem promieniowania telefonów komórkowych na mózg.



http://www.rfsafe.com/article490.html



Masz jeszcze wątpliwości albo łudzisz się, że komórki są nieszkodliwe?"


Żyć bez telefonu? Pewnie się da, ale dla mnie to niewygodne. Jak już gdzieś chyba pisałam - uwielbiam ludzi, potrzebuję kontaktu z nimi. Bez telefonu często byłabym odcięta od przyjaciół na kilka miesięcy (nie wszyscy cały czas korzystają z internetu). Tak więc z telefonem się nie rozstaję, chociaż nie korzystam z niego aż tak często. Po prostu zawsze go mam na wszelki wypadek, gdybym chciała szybko się z kimś umówić, albo o coś zapytać ;)
Myślę, że wytrzymałabym bez telefonu. Zazwyczaj noszę go przy sobie, ale nie używam go aż tak często. Czasem wrzucę komórkę w kąt na cały dzień i całkowicie o niej zapominam i dobrze mi z tym. Znam takie osoby, które bez telefonu nie mogą wytrzymać nawet minuty. Głównie chodzi mi o koleżanki, które mają facetów i przez cały dzień z nimi piszą, bo jakby nie odpisały na sms'a to świat by się na pewno zawalił ;D
To nie jest kwestia uzależnienia od innych. To jest po prostu chęć bycia z nimi w kontakcie, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Znam siebie i wiem, że często mi się zdarza ni z tego ni z owego zadzwonić do kogoś czy napisać, bo akurat coś mi się przypomni, albo po prostu chcę pogadać. I niekoniecznie jestem wtedy w domu a nawet w zasięgu jakiejkolwiek cywilizacji. Gdyby nie telefon nie miałabym tej przyjemności ;)
Ja powiem szczerze, że niewyobrażam sobie życia bez telefonu. Naprawde.
Wgl. wydaje mi sie, że jestem uzalezniona od pisania sms-ów, hehe.
Ja na pewno od telefonu nie jestem uzależniona. Mogłabym żyć bez niego. Noszę go tylko po to, by w razie nagłego wypadku ktoś mógł się ze mną skontaktować. Nie muszę na bieżąco z kimś pisać. Sms-uje z kimś tylko wtedy, gdy mam do kogoś jakąś sprawę bądź problem.
Od telefonu jestem troszkę uzależniony, ponieważ pozwala mi utrzymywać kontakt z najbliższymi jak i ze znajomymi. Bez niego raczej nie dało by rady utrzymywać kontaktów ze znajomymi. No nie licząc internetu, który także ułatwia podtrzymywanie znajomości. Komórka jest nieodzownym elementem codziennych wypadów poza dom.
Obecnie telefon służy mi jako medium, które wykorzystuję jedynie do kontaktów z najbliższymi i znajomymi. Nie używam telefonu, aby korzystać z Internetu, robić zdjęć czy nagrywać filmiki. Dla mnie telefon komórkowy to synonim możliwości kontaktu z innymi osobami o dowolnej porze dnia i nocy.
Telefon to bardzo przydatna rzecz, którą wymyślili. Znacznie ułatwia nam kontakt z innymi osobami :) Ja chyba jestem uzależniona od niego, ale moja np to z pewnością nie jest. Ona ma całe życie rozładowany telefon i trudno się z nią skontaktować jak jest ważna potrzeba
Kiedy gdzieś wychodzę to muszę, koniecznie wziąć ze sobą kom. No bo jak będzie jakaś konieczność? Z resztą podobnie mam z dokumentami. Nie raz się przydają.
A w domu zdarza mi się rzucić tel w kąt i przez pół dnia nawet o nim nie pomyślę. A potem trzeba to zapomnienie zadrobić ;)

Nie wiem czy jestem uzależniona od tego małego aparaciku. Wiem, że jest szkodliwy, dlatego jak tylko mogę to nie trzymam go w kieszeni w spodniach, a odkładam. Właśnie tak jak w domu :)