Wolicie czytać książki czy oglądać ekranizacje tych książek? Na przykład czy woleliście przeczytać Lalkę, czy też obejrzeć jej ekranizację? Podobnie z innymi dziełami typu Quo Vadis, Pan Tadeusz, Nad Niemnem i wiele innych. Jeśli chodzi o mnie to ja zawsze wolałam czytać książki. Wolę słowo pisane niż jakieś obrazki, które nie zawsze do końca muszą mi się podobać. Lepiej samemu sobie wyobrażać niż patrzeć na ekran jak ktoś inny to przedstawił, co często zresztą nie do końca pokrywa się z książką. A do tego aktorzy nie zawsze sie podobają. Zatem ja jestem z tych co lubią przede wszystkim czytać książki, a filmy zrobione na ich podstawie oglądam raczej niechętnie. W ogóle nie wiem czemu ale zawsze tak miałam, że nie przepadałam za filmami.
Jednak książka to jest to, rozwija wyobraźnię, a na filmie ma się podane gotowe obrazki i mało co się nad tym zastanawia. Ale mam znajomego, który ma zupełnie odwrotnie niż ja. On nigdy nie czytał żadnych lektur, tylko zawsze oglądał filmy. Uważa, że czytanie książek to strata czasu i można sobie szybko obejrzeć film i mieć z głowy ;) Ja zupełnie nie rozumiem takiego podejścia. Uważam to za jakieś lenistwo, no ale nie powinnam nikogo oceniać. O dziwo osoba tak, mimo że nie przeczytała w życiu żadnej książki (z wyjątkiem jednej paru tomowej, bardzo popularnej przed laty powieści dla dzieci bardziej niż dla dorosłych) dostała się na studia, a nawet je ukończyła.
Mimo tego, że osoba ta wychowała się na telewizji, różnych serialach, filmach, grach komputerowych i innych tego typu obrazkowych rzeczach, to jest to bardzo kulturalna osoba. Choć niestety robi straszne błędy ortograficzne, no ale poza tym jest OK. Jednak mimo wszystko nie wiem czy to dobrze, że z każdym pokoleniem społeczeństwo robi się coraz bardziej obrazkowe (czyli interesują ich tylko gry, filmy, głupawe seriale) a coraz mniej ceni słowo pisane, czyli mądre książki. Co o tym myślicie?